Przejdź do treści

Blog “Prosto do celu”

Po co nam f.lux?

Data publikacji:
Aktualizacja:

Czy f.lux działa?

F.lux to małe narzędzie pozwalające nam "ocieplić" kolory na ekranie po zachodzie słońca. Ma to pomóc zniwelować negatywny wpływ niebieskiego światła na nasze zdrowie i lepiej spać.

Ta aplikacja, która niegdyś wydawała się niszową ciekawostką dla nerdów, zdobyła już całkiem sporą popularność. W niedawnej aktualizacji dla Windows 10 Microsoft wprowadził nawet na poziomie systemu operacyjnego funkcję Night Light, która w analogiczny sposób modyfikuje wyświetlany na ekranie obraz (o ile ją włączymy).

Czy takie profilaktyczne działania mają sens? Badania i eksperymenty, których w tym temacie jest już sporo, pokazują że tak. Jednak aplikacja to tylko część rozwiązania, którego możemy potrzebowaći o tym dziś chciałem głównie napisać.

F.lux jest jak umycie pach, gdy tak naprawdę potrzebujemy prysznica. Jeśli chcemy skorzystać z tego co oferuje, musimy do pewnego stopnia zrozumieć problem.

Co jest nie tak z niebieskim światłem?

Kto uważał w podstawówce, pamięta może, że zgodnie z podręcznikiem człowiek posiada dwa rodzaje komórek czułych na światło — czopki i pręciki. Jedne pozwalają lepiej widzieć w dzień, drugie w nocy.

Ta historia nie jest jednak kompletna. Od dawna istniały eksperymentalne przesłanki, a od 1998 mamy znacznie szerszą wiedzę na temat trzeciego rodzaju komórek czułych na światło u zwierząt. W polskojęzycznej Wikipedii nie ma jeszcze artykułu na ich temat, ale można o nich poczytać po angielsku pod hasłem ipRGC.

Co ciekawe, informacji z tego trzeciego rodzaju komórek mózg nie interpretuje jako obrazu. Informacje o otoczeniu uzyskane w ten sposób wykorzystuje do wywnioskowania tego jaka jest pora cyklu dobowego i adekwatnego przygotowania organizmu do snu lub aktywności.

Białko melanopsyna które służy jako fotoreceptor jest czułe szczególnie na niebieskie światło (zob. rys. 2), które jest charakterystyczne dla światła słonecznego (szczególnie w południe). Intensywne niebieskie światło sygnalizuje nam więc, że mamy środek dnia.

Produkowane dziś urządzenia elektroniczne natomiast chętnie korzystają z niebieskich diod elektroluminescencyjnych (LED), które przy bardzo niskim zużyciu energii emitują dobrze widzialne przez człowieka oświetlenie. O długoterminowym wpływie tego światła na nasz wzrok i zdrowie wiemy jeszcze dość mało, żeby wyciągać daleko idące wnioski.

Wiemy jednak z pewnością, że to niebieskie światło ma dodatkowy, nieplanowany efekt wieczorami. Dostarcza nam nie tylko stosunkowo prawdziwą informację o tym co widzimy, ale też często fałszywą informację o tym jaka jest pora dnia.

Aplikacja to za mało?

Aplikacja taka jak f.lux i jego alternatywy to spory krok w dobrym kierunku. Warto moim zdaniem "skręcić" nimi na wieczór kolory do niskich temperatur, a w miarę możliwości zmniejszyć również jasność ekranu.

Warto jednak zauważyć, że nawet jeśli zastosujemy na laptopie taki filtr, to nic nam to nie da, jeśli korzystamy w mieszkaniu ze świetlówek, żarówek LED emitujących białe światło, albo korzystamy przed snem ze smartfonu lub telewizora bez takich filtrów. Żeby rozwiązanie działało, musi być kompleksowe, co wynika ze specyfiki problemu.

Muszę przyznać, że chociaż sen nigdy nie wydawał mi się pilnym osobistym problemem, to perspektywa lepszego wysypiania się na co dzień bez inwestowania w to dodatkowego czasu jest dla mnie intrygująca. Z tego powodu staram się właśnie zgłębić zarysowany tu dziś temat i zapewne wkrótce napiszę jeszcze co nieco o nim. Zapraszam więc do śledzenia bloga :)

Jestem natomiast ciekawy, czy jako użytkownik f.luxa obserwujesz faktycznie jego wpływ na swój sen? Osobiście do tej pory nie zauważyłem dużej zmiany, ale też moje użytkowanie było do tego tygodnia dość nieprzemyślane. Nowymi obserwacjami będę mógł się za to podzielić za kilka tygodni.

Dziękuję za odwiedziny na blogu!

Komentarze