Przejdź do treści

Blog “Prosto do celu”

Jak próbuję ograć nawyk oglądania YouTube

Data publikacji:
Aktualizacja:

Filmiki uzależniają jak papierosy?

YouTube przyjął u mnie ostatnio rolę strony na którą wchodzę marnować czas, chociaż nie chcę. Nadszedł więc czas, żeby rozprawić się z nawykiem zaglądania tam i wychodzenia kilkadziesiąt minut później.

Prawdę mówiąc YouTube nie jest pierwszy. Nawykowe wchodzenie na takie czy inne portale przytrafiało mi się od bardzo dawna. Wszelkiego rodzaju demotywatory, wykopy, portale społecznościowe i polityczne miały swój czas. Podejrzewam że wszyscy czasem łapiemy się na podobnych czynnościach w czasie kiedy przydałoby się robić coś ważniejszego.

Dawno zrobiłem wewnętrzne postanowienie żeby tego unikać i liczyłem na to że silna wola wystarczy. Jak się pewnie domyślacie, nie wystarczyła na długo ;)

Jak przestać wchodzić na strony pożerające czas?

Mam w głowie od czasu przesłuchania "Siły nawyku" (Duhigg 2012) pewien model tego czym są i jak nabywamy nowe nawyki. Możemy je postrzegać jako "automatyczne" zachowania, które wykonujemy pod wpływem różnych wskazówek. Są wzmacniane przez nagrody. Możemy je tworzyć lub niszczyć odpowiednio kontrolując nasze otoczenie.

Gdy reagujemy nawykowo, to nie wkładamy wysiłku w podjęcie decyzji czy coś zrobić czy nie, bo mamy ją już niejako podjętą. Podążamy za "domyślnym" zachowaniem, które jest sprawdzone i gwarantuje otrzymanie nagrody. Nagrodą może być obejrzenie strony internetowej z chwytliwą treścią.

Jak można więc przerwać nawyk wpisywania adresu strony internetowej i wchodzenia na nią? Rozwiązaniem, które od dłuższego czasu sprawdzam jest blokowanie stron, na które nie chcę wchodzić. Z moich dotychczasowych doświadczeń wynika że blokowanie jest dość skuteczne. Myślę, że dzieje się tak dlatego, że:

  • unikamy dalszych pokus w postaci clickbaitowych linków do artykułów czy filmów,
  • jest duża szansa, że nie będzie nam się chciało wykonywać serii czynności żeby obejść blokadę, bo będzie to wymagać dodatkowego wysiłku. Ponieważ w chwilach gdy brakuje motywacji nie mamy przesadnie dużo determinacji do niczego, to podejście całkiem nieźle działa,
  • nie dostajemy oczekiwanej nagrody co sprawia że nasz nawyk szybko traci na wartości.

Aplikacja do blokowanie stron: Freedom

Na ten moment używam płatnego rozwiązania Freedom (za około 5,20 zł/miesiąc w pakiecie rocznym po przeliczeniu z USD). Tym co wyróżnia to rozwiązanie jest kompleksowość. Blokada działa nie tylko w wybranej przeglądarce internetowej, ale w całym systemie operacyjnym. Tym samym nie obejdziemy jej uruchamiając po prostu inną przeglądarkę.

Do tego raz skonfigurowane reguły możemy zastosować na kilku urządzeniach jakie posiadamy. Widzę następujące plusy i minusy:

  • strony są zablokowane we wszystkich aplikacjach,
  • możliwość użycia stworzonych reguł na wielu urządzeniach,
  • płatność w modelu abonamentu,
  • reguły blokowania które możemy tworzyć są dość proste i brakuje mi możliwości znanych z LeechBlock.

Alternatywy

Zanim wybrałem Freedom, korzystałem z alternatywnych rozwiązań:

  • Redirector to prosta a nawet wręcz “surowa” wtyczka do Firefoksa. W Chrome mamy analogiczną wtyczkę o tej samej nazwie od innego programisty.
    Wtyczka pozwala na zdefiniowanie reguł, które przekierują nas z dowolnego adresu URL na inny adres.
    Przykładowo, możemy przekierować wszystkie wejścia na stronę youtube.com na pustą stronę, przez co strona się nie załaduje.
    Plusy i minusy:
    • prosta konfiguracja dla osoby biegłej technicznie (np. znającej wyrażenia regularne),
    • konfiguracja może być trudniejsza dla osoby niezbyt technicznej,
    • blokada działa tylko w ramach przeglądarki z wtyczką.
  • Wtyczka LeechBlock dla Firefoksa dedykowana jest blokowaniu wybranych stron. Zaletą jest mnogość opcji, np. blokowanie tylko w wyznaczonych godzinach lub zezwolenie na korzystanie ze strony przez określoną ilość czasu dziennie.
    Plusy i minusy:
    • łatwa w użyciu,
    • możliwość zablokowania strony dopiero po upływie określonego czasu,
    • łatwa do obejścia: działa tylko w obrębie Firefoksa,
    • rzadkie aktualizacje wtyczki, ryzyko że przestanie działać w nowych wersjach przeglądarki.

Podsumowanie

Odejście od nawykowego odwiedzania stron internetowych to nie wielka filozofia. Wystarczy decyzja, wdrożenie odpowiedniego narzędzia i po niedługim czasie problem jest rozwiązany, a my mamy więcej czasu na inne problemy i używki ;)

Każde z rozwiązań można obejść jeśli mamy wystarczającą wiedzę techniczną. Na szczęście nie tu musimy ograć swojej inteligencji, a jedynie swoje nawyki, a te są znacznie łatwiejszym przeciwnikiem do pokonania.

A Ty próbujesz jakoś walczyć ze złymi nawykami przy monitorze? ;)

Lista odniesień

  1. Duhigg, C. (2012). Siła nawyku. Warszawa: Dom Wydawniczy PWN Sp.z o.o..

Komentarze